Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wiosna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wiosna. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 kwietnia 2016

Wiosenna reaktywacja

Halo, halo jest tu jeszcze ktoś...?
Ostatni czas dał mi mocno w kość. Nie miałam czasu, ochoty, weny żeby tu pisać. Dziś postanowiłam wrócić. Zamknęłam z powodzeniem pewien etap w mojej pracy, teraz czeka na mnie kolejne wyzwanie, nie powiem z miłą chęcią się go podejmę, przecież lubię wyzwania, lubię realizować coraz wyżej postawione mi cele, lubię to uczucie samozadowolenia z osiągnięcia "sukcesu". W między czasie spędziliśmy cudowne ferie w górach (no, może poza małym incydentem zdrowotnym naszej Leny). Jednak pozwoliło nam to naładować nasze akumulatory. W domu również wiele zmian. Przede wszystkim, ogromna inwestycja - czyli nasz nowy dach. Teraz jest już skończony i w moim wymarzonym, szarym kolorze. Dodatkowo już za chwilę rozpoczniemy "remont" naszego tarasu, a w zasadzie zbudujemy go od nowa:). Co do wnętrz, to na chwilę obecną najwięcej zmieniło się w pokoju Lenki. Stanęła tam duża i bardzo pojemna szafa, oraz pojawiło się kilka dodatków. W trakcie szycia jest również tipi dla Leny. Tak modny ostatnio element dziecięcego pokoju urzekł i mnie. Mam nadzieję, że niebawem zagości i u nas. A tymczasem kilka kadrów dla was:)
 



 
Wiosnę widać nie tylko w ogrodzie, ale i na talerzu:)


 
Do następnego,
 
Ania
 

wtorek, 21 kwietnia 2015

Wiosenne przyjemności



Czego potrzeba Wam do szczęścia? Czy potrzeba Wam wiele? Zastanawialiście się kiedyś nad tym?



 
Mi ostatnio potrzeba coraz mniej. Tak przynajmniej mi się wydaje. Uszczęśliwia mnie przede wszystkim moja rodzina, jej zdrowie, powodzenie, a co poza tym? Jak każdy mam marzenia bardziej lub mniej materialne, do spełnienia wielu z nich potrzebne są środki finansowe. Czasem wystarczy 10zł, czasem 100zł, a czasem są one nie do osiągnięcia finansowego - bynajmniej na razie. Jednak oprócz tych materialnych ostatnio uszczęśliwiają mnie promienie słońca, kwiaty kwitnące w ogrodzie, przejażdżka samochodem sam na sam z ulubioną piosenką puszczoną na cały regulator, a przede wszystkim uszczęśliwia mnie uśmiech mojego dziecka. A was?

 

W sadzie kwitną po kolei drzewa, morela już za nami, teraz prezentują się czereśnie obsypane kwiatami. Po pracy w ogrodzie i wokół domu relaksujemy się misą sałat i lampką wina. Wiosnę w domu wprowadzają stokrotki posadzone w metalowej osłonce, codziennie rano patrząc na nie wprawiam się w dobry humor. Ogród zdecydowanie obudził się do życia i widać to na każdym kroku, a z dnia na dzień wybuchają kwiaty z kolejnych pąków.



 
Ania


niedziela, 22 lutego 2015

Daffodils


Dziś mam dla was odrobinę wiosny, jaka
 zamieszkała u nas w domu:) Kwiaty dostałam od męża i stały się bardzo wdzięcznym atrybutem do zdjęć. Uwielbiam wszystkie wiosenne kwiaty, więc postanowiłam się nimi z Wami podzielić. Po 3 dniach żonkile pięknie rozkwitły:)





Do następnego
Ania:)
P.S - Mogę teraz zniknąć na króciutko;)

wtorek, 17 lutego 2015

Wiosenne nastroje


U nas, od kilku dni iście wiosenna pogoda - wyciągnęłam już nawet okulary przeciwsłoneczne, stąd moja zmiana nastawienia, humoru i jadłospisu. Od kilku dni do obiadu jadamy sałaty z warzywami i lekkim vinegretem. Mam ochotę otaczać się kwiatami, wyciągnąć wszystkie pastelowe naczynia i dodatki. Mam cichą nadzieję, że zima już nie wróci, a słonko zagościło u nas na dobre:) Dodatkowo planuję dla was Candy z okazji...hmmmm myślę, że będzie ich kilka - pierwsza to urodziny bloga. W czwartek kończy roczek:), cóż za zbieg okoliczności bo tego dnia wybija mój termin porodu, jakby nie patrzeć to będzie okazja numer 2. Zaczyna mnie to lekko przerażać, no ale cóż odwrotu nie ma;) Dodatkowo, wcale nie jest tak kolorowo - być Kinder niespodzianką - jak nazwał mnie ostatnio mój mąż - coraz ciężej przychodzą mi niektóre czynności, a chciałoby się zrobić tak wiele. Dodatkowo od dziś ruszam z generalnymi porządkami wiosennymi, tylko mycie okien zostawiam na czas przed świąteczny:) Wiem, wiem, wybrałam sobie czas na porządki, ale później pewnie będzie go jeszcze mniej. Mam nadzieję, że będziecie trzymać za nas kciuki.




Chciałam Wam również pokazać zwiastun pokoju naszej córeczki:) Zarzekałam się, że różu nie będzie, ale jednak - uległam. Więcej pokażę jak zasiedli go lokatorka:)


Dodatkowo chciałabym zaprosić Was do polubienia na Facebook fanpage naszego Lemon Shopu. Będzie mi niezmiernie miło jeśli do nas dołączycie:) Te poniżej i kilka innych inspiracj znajdziecie właśnie na naszym Facebook`u


Do następnego
Ania

sobota, 7 lutego 2015

I want spring


Wiosna - wyczekiwana, wytęskniona.




Za oknem zima - pada śnieg, płatki leniwie wirują na wietrze.  Jednak...





u mnie w sercu zdecydowanie zapanowała już wiosna.  W domu panują wiosenne kwiaty,  z wazonu uśmiechają się żółciutkie żonkile.  Wyciągnęłam już nawet moje fioletowe kalosze,  a w koszyku czekają nasiona na pierwsze sianie, a to już całkiem niedługo - bo zaczynam wysiew w połowie lutego. Mam również w planie obsadzenie donic cebulkami, które zostały z jesiennego sadzenia.







Przy okazji chciałam Wam się pożalić - wczoraj miałam okazję być w naszych, polskich urzędach i wiecie co, jestem przerażona. Zawsze zdawałam sobie sprawę jak u nas jest, ale do póki człowiek nie chodzi i czegoś sam nie załatwia to jakoś tak, puszcza to mimo uszu. Jednak wczoraj się przeraziłam. Rutyną w naszych urzędach jest: zazwyczaj kobieta, oczywiście mało kontaktowa i mało sympatyczna, widząca nie nas - ludzi, obywateli, ale petenta z kolejnym numerkiem do załatwienia. Oczywiście zdarzają się wyjątki jak od każdej reguły i nawet na taki wczoraj się natknęłam - (na bardzo miłą Panią, która rozwiała wszystkie moje wątpliwości i kompetentnie odpowiedziała na każde moje zadane pytanie - jednak w kolejnych miejscach było już tylko gorzej), ale ogólnie to nasze polskie urzędy - przepraszam - oceniam fatalnie. Idąc tam po pomoc, informację lub załatwić sprawę formalną, nie chcę słyszeć, ani wiedzieć o kluskach, pierogach i innych problemach z dostawą z cateringu oraz co kto zamówił, a co nie dojechało, a wczoraj to wiedziałam doskonale, że zamiast 4 porcji klusek Pan dostarczył tylko 3 i co teraz?. Jako obywatel oczekuję od nich rzetelnej pracy i udzielenia mi pomocy całą swoją wiedzą i kompetencją jaką posiadają. Nie chcę słyszeć "nie wiem" - bo to marnuje mój czas i pieniądze, nie po to jadę do państwowej instytucji, aby słyszeć takie właśnie odpowiedzi. Jestem w tym myśleniu osamotniona czy wy też tak uważacie?



Większość rzeczy ze zdjęć do kupienia w Lemon Shop, piszcie:)

Ania

poniedziałek, 2 lutego 2015

"W malinowym chruśniaku..." i wiosenne prymulki




Dziś klimat zbliżających się Walentynek.  Dużo różu oraz pomysł na wykorzystanie jednych z naszych Weck'ów. My raczej Walentynek nie obchodzimy, uważam że w szczęśliwym związku Walentynki są każdego dnia. Jednak róż i czerwień rządzą w tym okresie w sklepach i wielu kawiarniach czy restauracjach - stąd i w moich zdjęciach ich nadmiar:). Dodatkowo te pastelowe barwy wprowadziły mnie w lekki, wiosenny nastrój, bo za oknem istna zima, śnieg i lód.



j




Nie wiem czy tylko mi tak czas umyka, nawet się nie obejrzałam, a zleciał pierwszy miesiąc roku. Mój organizm codziennie wypatruje słońca i wiosny. Wystarczy mi już śniegu, lodu i zimna.



W związku z tym ostatnio przyniosłam do domu w doniczkach Prymulki. Piękne, różowe i jak dla mnie bardzo wiosenne. Na razie cieszą oko w domu, ale jak tylko minie zima zostaną wysadzone do ogrodu i tam będą kwitnąć następne sezony. Dodatkowo przyjechały do naszego sklepiku żółte siedziska - (podobno tek kolor ma być hitem tej wiosny) - one również wprowadzają słoneczko do wnętrza.










wtorek, 29 kwietnia 2014

Leniwy wtorek

Czy zastanawialiście się kiedyś co jest Wam pisane? Tak, wierzę w to, że gdzieś każdy z nas ma zapisany scenariusz na swoje życie. Wierzę też, że to tylko te najważniejsze wydarzenia są zakodowane, i że wszystko da się zrobić, jeśli tylko bardzo się czegoś chce. Ja, mam wrażenie, że właśnie jestem na życiowym zakręcie, wiele spraw posypało się niczym domek z kart. Jednak patrząc na to z pewnego dystansu, może stało się to po coś. Może miałam zwolnić, docenić, przemyśleć... Pewnie większość z Was miała taki okres w swoim życiu, ale dzięki temu widzę jak zmienia się ogród, zaczęłam dostrzegać, że nie można stanąć, bo dookoła wszystko, nawet przyroda płynie dzień po dniu zmieniając się z każdym nowym wschodem słońca. Jednak na dziś wystarczy tego użalania się, chciałam zaś pokazać Wam jak upłynął dzisiejszy dzień, a upłynął on bardzo mile. Słodkie lenistwo z przyjaciółmi z przerywnikami na ogrodową pracę. Błogi czas spędzony przy szarlotce z chmurą bitej śmietany. A jak Wam mija ten słodki kwietniowy koniec? Pogoda aż prosi o to, aby każdą wolną chwilę spędzać na jej łonie i delektować się promieniami słońca, nawet nie chce się wchodzić do domu. U mnie, aż prosi się on o sprzątnie czy inne prace, ale wolę zdecydowanie ten czas poświęcić ogrodowi i innym czynnościom z nim związanym. 






Pokażę Wam również mój ostatni zakup -  nowe gałki ceramiczne do kredensu w kuchni. Są słodkie, pastelowe i kolorowe, nie mogłam im się oprzeć i musiałam je kupić, teraz czekają tylko na przykręcenie:)


Do zobaczenia
Ania

niedziela, 30 marca 2014

Weekendowe szaleństwo i po prośbie:)


Nasz ukochany weekend dobiega końca i znów pozostaje nam czekać na następny. Mój był na prawdę bardzo intensywny. Cała sobota uleciała mi w pracy i niestety, nie zrobiłam nic innego poza pracą zawodową. Zaś niedziela obudziła mnie pięknym słoneczkiem i ruszyłam do boju;). Na dobry początek dnia szybkie zakupy spożywcze. Zanim jednak dotarłam do popularnego dyskonta, zahaczyłam o pchli targ o którym Wam kiedyś opowiadałam. Dokupiłam pięknych stokrotek, zwisających bratków i borówkę (niestety jedna nam po zimie wypadła). Już wychodząc zauważyłam "cudo" - 6 miętowych bulionówek prosto z Francji - cena śmieszna za takie ślicznotki. Nie zastanawiałam się ani chwili, dokonałam zakupu i czym prędzej popędziłam do samochodu. Po powrocie do domu cały dzień spędziliśmy w ogrodzie, zjedliśmy nawet pierwszy tarasowy obiad. Dziś robiąc te zdjęcia zastanawiałam się - " A może Wielkanoc na tarasie?", przy takiej pogodzie, aż miło by było podzielić się jajkiem na świeżym powietrzu. Co Wy na to? Pięknie udekorowany stół kwiatami, słońce świecące po twarzach, zapach kwitnących drzew.. To mogłyby być cudowne Święta:)



 
Kolejne donice obsadziłam kwiatami i już wylądowały na tarasie.

 
Ostatnio przyszła do mnie bardzo miła przesyłka z nasionami od firmy PlantiCo. Są to rośliny do hodowli w doniczkach, na tarasie lub parapecie kuchennym. W ofercie tej pojawiają się zarówno zioła, jak i pomidory ( żółty i czerwony). Dostępne jest również kilka mieszanek sałat, tak by z doniczkowych zbiorów móc zrobić np. cudowną wiosenną sałatę z pomidorami. Ja z racji tego, że mam warzywniak postanowiłam je posiać i następnie sprezentować bliskim.

 
Tutaj kilka ujęć z naszego dzisiejszego spaceru. Fuksja zaraz po spuszczeniu ze smyczy postanowiła zaliczyć pierwszą kąpiel w jeziorze.





Mam również do Was kochane prośbę - biorę udział w konkursie kulinarnym - do wygrania są warsztaty kulinarne, na które bardzo, ale to bardzo chciałabym jechać. Stąd moja prośba do Was, jeżeli chciałybyście mi pomóc to, zapraszam do zagłosowania na moją tartę czekoladową na stronie KONKURSU.  
Za wszystkie oddane głosy bardzo dziękuję:)


 Do zobaczenia
Ania