Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przyroda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przyroda. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 8 maja 2014

Majowe poczynania


Maj leci tak szybko, że aż strach. Jednak to jeden z moich ulubionych miesięcy, wszystko kwitnie, słonce coraz dłużej nas rozpieszcza, przyroda rozpędzona gnie do przodu. W związku z rozpieszczaniem nas przez ukochane słońce, ja postanowiłam wczoraj rozpieścić mojego męża. Upiekłam zwykły, klasyczny biszkopt i przełożyłam, go kremem z mascarpone i śmietany. Do tego w jednej warstwie i na wierzchu niego umieściłam karmelizowane gruszki w lekko słonym karmelu. Wyszło na prawdę bajecznie do tego jogurtowy koktajl malinowy. Wszystko byłoby bajecznie, gdyby nie to, że wczoraj u nas padało i nie można było zjeść tego na tarasie.






Przyroda po takim deszczyku, jak wczoraj zawsze z podwójną siłą rozpoczyna następny dzień. Truskawki w mojej balii kwitną coraz intensywniej. Szczerze mówiąc myślałam, że to się nie uda, ale jak na razie wygląda, że mają się tam całkiem nieźle. Mięta we wszystkich zakątkach rośnie jak szalona i już korzystam z jej dobroci, bo po prostu ją uwielbiam. Dodaję ją do deserów, wody, lub po prostu zalewam wrzątkiem. W warzywniaku pierwsze wysiane warzywa, też są coraz pokaźniejsze i mam nadzieję, że już nie długo zrobię sałatkę w własnej rucoli.





Zakwitły u nas również pierwsze konwalie - moje ulubione kwiaty. Mogłabym nie przerwanie je mieć w wazonie w domu. Uwielbiam ich zapach, wygląd - trzeba tylko na nie uważać, gdyż są niestety trujące.


Do zobaczenia
Ania

poniedziałek, 5 maja 2014

Maj


Kochani, majówka zleciała w mgnieniu oka. Maj rozgościł się na dobre. Goście jak zwykle dopisali i chciałam im za to, gorąco podziękować. Ten czas był bardzo intensywny, pierwsze urodziny mojej chrześniaczki, na które z resztą piekłam tort (zdjęcie poniżej – szkoda tylko, że nie mam w przekroju bo wyszedł mi piękny rainbow cake), do tego spora liczba gości oraz nawał pracy z tym związany. 


Nie mniej jednak, mimo słabej pogody humory nam dopisały i w doborowym towarzystwie spędziliśmy ten okres. Wczoraj jednak nieśmiało wyszło słońce i postanowiłyśmy z Olą (dziękuję za cudowny czas;) )udać się na pierwszy majowy spacer nad nasze jezioro. Po drodze nie obyło się bez podziwiania przyrody, w tym intensywnych, żółtych plam rzepaku. Powietrze po deszczu było rześkie, a zieleń jeszcze bardziej intensywna.






W ogrodzie zaś, postanowiłam w wielkiej bali - (podobno służyła mojej mamie i jej bratu do kąpieli, gdy byli jeszcze dziećmi) posadzić truskawki, miętę, a za nimi małe sadzonki pomidorków koktajlowych, bazylii i szałwii. Tak obsadzona trafiła wprost na nowo powstającą rabatę przy tarasie. Już nie mogę się doczekać, kiedy rośliny się rozrosną, a truskawki będą miały owoce. Sadzonki właśnie zaczęły obsypywać się smakowicie kwiatkami. Popołudnie zakończyliśmy pyszną kawą z syropem orzechowym. Nie zawracam Wam już głowy i zmykam do ogrodu. 








Do zobaczenia
Ania