piątek, 21 listopada 2014

Wyniki Candy i ozdoby choinkowe


Na coraz większej ilości blogów panuje już świąteczny klimat. W każdym z domów powoli pojawiają się świąteczne akcenty i dodatki, a jeśli nie to, to przynajmniej zaczyna się myślenie o Bożonarodzeniowym stole, menu, liście gości. W marketach  i centrach handlowych z każdym kolejnym dniem kolejki wydłużają się, a ilość wolnych miejsc na parkingach spada. Od zawsze nie jestem zwolennikiem spędzania weekendów w ogromnych centrach handlowych, owszem są potrzebne i bywam w nich, ale zawsze dziwiły mnie rodziny spędzające tam całe dnie z dziećmi, rodzicami i wszystkimi członkami rodziny na yorkach kończąc. Uwierzcie mi wiem o czym piszę, bo całe studia przepracowałam w centach handlowych i teraz dla mnie to koszmar:) Jednak święta kocham nad życie i wiem, że wyprawy w różne miejsca mnie nie ominą, przecież trzeba coś przygotować na świąteczny stół:). Tym czasem zrobiłam przegląd ozdób Bożonarodzeniowych, myślę co trzeba dokupić, a co można zrobić samemu:) Dodatkowo nastraja mnie pogoda - sypał u nas wczoraj pierwszy śnieg - a uwielbiam patrzeć jak po zmroku jego płatki wirują w świetle ulicznych latarni:) W takiej aurze powstały wczoraj ciastka orzechowe:)









Dodam tylko, że mam wyniki Candy:) The winner is: Iwona M. z bloga http://szafa4drzwiowa.blogspot.com. Zwyciężczynię proszę o maila z danymi do wysyłki:) - lemonlimeandlife@gmail.com

sobota, 15 listopada 2014

Szaro, buro i ponuro

Dziś u nas szaro, buro i ponuro. Słońca brak i cały dzień za oknem panuje przygnębiająca aura. Blogger szaleje - to zauważyła już chyba większość, albo po prostu testuje moją cierpliwość. Czas biegnie tak niepostrzeżenie, że zaczyna mnie to przeraża. Z każdym dniem lista rzeczy do zrobienia wydłuża się, a już za dwa tygodnie czeka nas pierwsza niedziela adwentu. Dodatkowo zauważyłam u siebie coraz silniejszy instynkt "wicia gniazda". Pomyłam już nawet większość okien w domu, ale to z przyczyn czysto technicznych - przed Świętami mogę mieć problem ze zmieszczeniem się na parapecie - ja + mój brzuch. Nie dawno, nasza córka wzbogaciła się o kocyk z Minky oraz uszyłam do jej pokoju zasłony - miała być roleta, ale po przymiarkach niezbyt mi się podobało i koncepcja uległa zmianie. Z reszty materiału powstał również woreczek na "przyda się", ale co się przyda i kiedy to nie wiem;).





Z racji, że uwielbiam okres Bożonarodzeniowy - to chyba mój ulubiony czas w roku - powoli u nas w domu pojawiają się zimowe akcenty. W oknach zawisły świecące gwiazdy, okna w jadalni i kuchni zyskały świąteczne zazdroski, z witryny zniknęły turkusowe lampiony i pojawiły się szarości. Dodatkowo z dnia na dzień robi się coraz zimniej i szybciej robi się ciemno - trzeba ratować się lampionami i świecami. Jednak, to nic nie szkodzi, bo uwielbiam blask świec oraz lampy. Bardzo rzadko w domu palimy „górne” światło, zazwyczaj są to lampki, bądź jakieś oświetlenie sezonowe.

Tradycyjnie już zapraszam Was do mojego Candy - czekają papierowe słomki, szkło WECK oraz wianek Świąteczny.






 Do zobaczenia 
Ania

środa, 5 listopada 2014

November and Christmas time


No i mamy listopad. Pogoda, jak na ten czas jest piękna, nawet nie przychodzi mi na myśl, że zbliża się zima. Jednak są pewne znaki, które niezaprzeczalnie mi o tym przypominają. Jednym z nich są pojawiające się wszędzie dekoracje bożonarodzeniowe. Gdzie się nie obejrzymy, zaczynają witać nas Mikołajowie, skrzą się kolorowe bombki i migoczą choinkowe lampki. Jedynym minusem jest to, że niestety coraz częściej ciężko jest coś wybrać, gdyż bombki są plastikowe lub styropianowe - czego nie znoszę, tandetne ozdoby wlewają się nam do koszyka w każdym markecie. Uwielbiam przedświąteczny okres roku i w żaden sposób, nic nie jest w stanie mi tego zepsuć, uwielbiam przechadzać się po ulicach i oglądać przybrane świątecznie wystawy, dlatego i u nas w sklepie nie mogło zabraknąć akcentów świątecznych. Na razie jest ich niewiele, część z nich można wykorzystać również do dekoracji jesiennych. Produkty dostępne są w zakładce Lemon Shop na górze bloga. Mnie urzekły ceramiczne piórka oraz metalowe dzwonki i szklane żołędzie, które można powiesić na choince i wykorzystać je również w jesiennych aranżacjach.




 





Oprócz pierwszych świątecznych dekoracji korzystając z przepięknej pogody wypiłam herbatkę dziś w ogrodzie z naszą owczarka Fuksją, do tego croissanty z konfiturą morelową i czułam się jakby za chwilę miała przyjść do nas wiosna, a nie zima. Herbata jest cudowna, z owocami - pomarańczą, limonką, imbirem i malinami. Do tego żurawina, goździki i syrop malinowy. Tę akurat wzbogaciłam dodatkowo przyprawą z Lidla o smaku pomarańczy z imbirem. Zatem zapraszam Was na jesienną herbatę do nas, a przy okazji przypominam o Candy:)  









Swoją drogą wyszedł mi niezły kontrast jak na jednen post;)
Do zobaczenia 
Ania

piątek, 31 października 2014

Fabryka Świętego Mikołaja i Candy



Byliście kiedyś w fabryce Świętego Mikołaja? Zastanawialiście się gdzie to jest i jak wygląda? Jak to jest, gdy Święta trwają 365 dni w roku? Nie, jeszcze nie zwariowałam. Nie ma co się oszukiwać Święta zbliżają się do nas wielkimi krokami i widać to wszędzie. Dlatego i ja postanowiłam wybrać się na poszukiwania Fabryki Świętego Mikołaja, a dosłownie - na poszukiwania asortymentu świątecznego do naszej oferty i tak trafiłam na firmę Jumi.

Tam Święta trwają okrągły rok, a Mikołaj nigdy nie opuszcza tego miejsca. Zrobiłam dla Was kilka zdjęć z wzorcowni tej firmy. Po przekroczeniu tego miejsca czułam się jak mała dziewczynka, miejsce jest magiczne - nie wiadomo, gdzie zatrzymać wzrok, gdyż wszędzie czają się cudowne przedmioty.

Dodatkowo po Święcie Zmarłych w zakładce Lemon Shop zaczną pojawiać się świąteczne ozdoby oraz nowy asortyment. A teraz zabieram Was w podróż.













W związku z pojawieniem się nowego asortymentu mam dla Was pierwsze na moim blogu Candy:

Do wygrania są: Wianek o średnicy 35cm (wianek jest wykonany ręcznie) , słoik WECK z kompletem gumek i klamerek (Shmuk form o pojemności 560ml,) komplet słomek papierowych biało - czerwonych. Wszystkie rzeczy które są do wygrania można zakupić również w moim sklepiku.

Zasady takie jak zwykle - Zabawa trwa do 20.11.2014 - tak aby nagroda pojawiła się u zwycięzcy przed Adwentem.

1. Zostawić komentarz pod postem - anonimki proszę o zostawienie maila.
2. Umieścić banerek z podlinkowaniem na swoim blogu.
3. Dołączyć do grona obserwatorów bloga.





Do zobaczenia
Ania


czwartek, 23 października 2014

Cranberry




Kochane, jesień dokucza nam coraz bardziej, pogoda się zepsuła, a u mnie czeka około 150 cebulek kwiatów do posadzenia, zgrabienie jakiejś tony liści i wiele innych prac w ogrodzie. Nie ma jednak co się załamywać wraz z jesienią, którą mamy za oknem przyszedł sezon na kolejne owoce - żurawinę. Uwielbiam jej smak, kolor i kształt. Dodaję ją do wędlin, deski serów na spotkaniach z przyjaciółmi, robię z nią tosty i piekę pasztety. Dla mnie pasuje do wszystkiego, a do tego jest bardzo zdrowa. Kiedyś było ją ciężko kupić, ale teraz dostępna jest nawet w małych miastach na straganach z warzywami i owocami. W tym roku posadziłam również kilka krzaczków u mnie i zobaczymy co z tego będzie. Na razie zakupione zostało około 1,5kg i powstał chrzan z żurawiną (który jak tarłam płakałam gorzej, niż przy najostrzejszej cebuli) oraz żurawina w słoiczkach w postaci dżemu, konfitur - taka do mięs, pasztetów etc. U mnie w rodzinie nikt poza mną nie robi z niej przetworów, dlatego to ja zaopatruję całą rodzinę. Musi nam jej starczyć na cały rok.  Uwielbiam też suszoną żurawinę, ale tego nigdy nie robiłam i mam ochotę w tym roku spróbować ją również ususzyć.  Nie będę pisać tu o jej zdrowotnym działaniu - bo w internecie takich wiadomości jest pełno. 

Przepis na żurawinę do mięs jest bajecznie prosty:

1kg żurawiny
20-30dag cukru

Wszystko wrzucamy do garnka i na malutkim ogniu gotujemy do zgęstnienia - u mnie około 1h. Gorącą żurawinę przekładamy do wyparzonych słoiczków i pasteryzujemy około 15 minut. Gotowe:)



Do zobaczenia
Ania

piątek, 17 października 2014

Bibeloty dla malucha i Lemon Shop


Jesień przyszła do nas w pełni. Za oknem szaro, buro i ponuro. Trzeba ratować się gorącą herbatą z malinami i imbirem, a wieczorem przykrywać pledami i kocami. Oprócz tego ostatnio wyciągnęłam moją maszynę do szycia, która długi czas stała osamotniona i powstała pościel dla naszego przyszłego lokatora oraz poszewka na jaśka. Do skończenia czeka jeszcze organizer na przewijak oraz mam w planie uszycie rolety na okno. Część prac w pokoju maleństwa jest już ukończona, część jeszcze trzeba dokończyć i dokupić kilka potrzebnych rzeczy. Dzisiaj kilka migawek z tego, co się tam już pojawiło. Zauważyłam jakiś czas temu, że nastąpił w naszym społeczeństwie jakiś "Baby boom", gdzie się nie obejrzeć - kobieta w ciąży, nawet w blogowym świecie wiele z nas jest właśnie w stanie "błogosławionym" lub tuż po jego rozwiązaniu. Pokoje dzieci to ostatnio bardzo często pojawiający się temat na posty, a przyznam - mnie to bardzo cieszy, bo cudownych inspiracji nigdy za wiele.







Dodatkowo u góry strony pojawiła się zakładka LEMON SHOP - będą pojawiały się tam rzeczy, które mamy w sprzedaży, a już nie długo pojawi się nowy asortyment i Candy z tym związane, ale to nie wcześniej niż koniec października.   

niedziela, 12 października 2014

Jabłuszko, jabłuszko pełne snów ...




Kochane jesień w pełni, dni robią się coraz krótsze, ale jak na razie pogoda jest dla nas bardzo łaskawa. Temperatury dużo powyżej normy jak na ten okres roku i jak dla mnie mogłoby tak zostać, aż do wiosny:). Do tej pory królują u nas jabłka. Nasze drzewa w tym roku bardzo hojnie nas obdarowały, więc codziennie zapijamy się sokiem wyściskanym z naszych jabłuszek, piekę szarlotki i inne wypieki z tymi cudownymi owocami. Może nasze nie są tak równe,  jak te w sklepie i w dodatku mają plamki na skórce, ale smakują o niebo lepiej no i są NASZE. Z tych mniej urodzajnych postanowiłam zrobić proste świeczniki na tealighty, a część z nich ucięłam z gałązkami i wstawiłam do wazonu z dziką różą. Takie świeczniki mam zamiar powtórzyć na nasze przyjęcie Halloweenowe. Dzięki temu, że mamy kilka odmian jabłoni, swoimi jabłkami możemy cieszyć się do początków grudnia, zrywając owoce prosto z drzewa. Tym czasem mamy w domu niezły rozgardiasz po wymianie grzejników i mały remoncik w pokoju dla maleństwa. Mam nadzieję, że już niedługo będę mogła Wam coś pokazać w tym temacie:)

Poniżej to co przyniosłam do domu z ogrodu i to co powstało:)






Do zobaczenia
Ania